To chyba najtrudniejsza rzecz pisać o sobie. Bo z jednej strony chciało by się jak najzwięźlej, a z drugiej wrodzona „skromność” zmusza do chwalenia się wszystkim.
Zdjęcia robię od... – choć mocno się zastanawiam to nie pamiętam – już chyba jako dziesięciolatek byłem szczęśliwym posiadaczem aparatu Smiena i z zazdrością patrzyłem na wspaniałe Zenity w wbudowanym światłomierzem.
Obecnie robię zdjęcia aparatami cyfrowymi ale moja przygoda z fotografią rozpoczęła się w czasach kiedy o cyfrówkach nikt nie słyszał, a jedynie dostępnymi filmami były Foton FOTO 65. Do tej pory na strychu mam koreks i powiększalnik. Co roku, szukając  świątecznych ozdób na choinkę natykam się na nie i marzę by znów powrócić do ciemni. Choć czasem tęsknię za analogiem, to tak naprawdę dopiero fotografia cyfrowa w pełni pozwoliła mi na zabawę obrazem. Wcześniej często skanowałem negatywy czy  slajdy i poddawałem je obróbce, po czym przelewałem na papier. Teraz jest to o wiele prostrze i szybsze.

Z racji wykonywania zawodu nazywanego – wg. mnie niefortunnie – Grafik Komputerowy nie obce są mi techniki obróbki zdjęć no i oczywiście PhotoShop – przez niekórych uważany za wszechmocny. Irytowało mnie strasznie jak słyszałem, że digitalizacja to upadek fotografii. Pamiętam wypowiedź jednego z jurorów lokalnego konkursu fotograficznego z początków milenium, która brzmiała mw. tak: fotografia przetwarzana komputerowo to nie fotografia... Pewnie wielu pamięta wojnę analog kontra cyfra. A czym różniła się ingerencja ołówkiem czy pędzelkiem w negatyw od ingerencji na pliku – to tylko inne narzędzie, a tak naprawdę powinien liczyć się efekt. No ale miało być o mnie nie o moich żalach.

Jak już wspomniałem od początków bawiłem się komputerem i przetwarzaniem zdjęć. I tak w 2000 roku wysłałem moje zdjęcia na Fotograficzne Mistrzostwa Polski i zdobyłem wyróżnienie właśnie w kategorii fotografia przetworzona cyfrowo, a wszystkie moje prace zakwalifikowały się na wystawę pokonkursową.  W 2003 roku wygrałem internetowy konkurs firmy AGFA – znów dzięki fotografii obrabianej cyfrowo. Strasznie ucieszyłem się z nagrody bo było to dwadzieścia negatywów AGFA OPTIMA 100, a był to mój ulubiony negatyw, może jeszcze bardziej lubiłem tylko 50. Z moimi zdjęciami został wydany albumik: Kapliczki i Krzyże Gminy Jedlicze – Wydawnictwa APLA z Krosna. Wiele moich zdjęć znalazło się w albumie Krosno – Wydawnictwa Ruthenus, sporo zdjęć zrealizowałem dla klientów tego wydawnictwa kilka pozwolę sobie wymienić: Skansen Przemysłu Naftowego w Bóbrce, Zespół Taneczny Pogórzanie z Miejsca Piastowego, Muzeum Podkarpackie w Krośnie, Szajna SPA z Rymanowa Zdrój, Miasto Krosno, a jedno z moich zdjęć Krosna zostało wystawione w ramach aukcji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

Od początku fascynowało mnie fotografowanie ludzi, a zwłaszcza dzieci – na początku moich własnych dzieci – to one już od narodzin były moimi modelami. Fotografowanie jak każde inne hobby sporo kosztowało więc postanowiłem zająć się nią komercyjnie.

Jak pewnie wielu i mi wydawało się, że najlepiej będzie robić zdjęcia ślubne – nic bardziej mylnego. Samo sfotografowanie przygotowań, ślubu i wesela potrafiło dobrze dać w kość. Potem przejrzeć około półtora tysiąca zdjęć, wybrać te dobre i je obrobić, przygotować prezentację i zrobić fotoalbum (fotoksiążka) lub album tradycyjny i ani człowiek się nie obejrzy, a 50 godzin pracy zleciało. Gdyby stawki były takie jak liczą sobie mechanicy samochodowi to byłbym bogaty, a że tak nie jest, postanowiłem zająć się również innymi dziedzinami tej sztuki. Na pierwszy rzut poszła tzw. fotografia katalogowa, obiektowa, czy jak niektórzy ją zwą reklamowa. Uważam, że fotografia reklamowa to bardzo szerokie pojęcie, a robienie zdjęć obiektów w studiu nie do końca ma charakter reklamowy, a raczej prezentacji. Bo to pierwsze, jednak wymaga więcej zaangażowania scenografię i samo podejście do tematu.

Od kilku lat wystawiam swoje zdjęcia na mikro stockach m.in. na: istockphoto.com, dremstime.com, shutterstock.com, 123rf.com. Miałem okazję fotografować również obiekty hotelowe czy pensjonaty. Zdjęcia wnętrz to chyba jedna z trudniejszych dziedzin – bo z jednej strony chce się aby pokazać coś ciekawie, a z drugiej ma się już narzucony wygląd i zazwyczaj mało przestrzeni. Ale ja najbardziej lubię wyzwania. Jednym z takich trudnych zadań było zrobienie zdjęć reklamowych dla Delikatesów CENTRUM, gdzie samodzielnie musiałem znaleźć plenery, modeli i wykonać zdjęcie, które zadowoliły wymagających zleceniodawców. Nie dość, że terminy strasznie napięte, to jeszcze np. zdjęcia pięknego sadu z jabłkami na drzewach w czerwcu.

Ostatnio zająłem się fotografią dziecięcą. Portret i dziecko to jest to, co zawsze chciałem robić ale nie na zasadzie pstryknąć kilka fotek i oddać pliki na płycie dvd, a oddać gotowy portret bądź to jako wydruk na płótnie w formie obrazu bądź oprawionego w ramę zdjęcia. Niestety choć internet to niezłe medium to nie potrafi przenieść emocji, które wywołują duże powiększenia. Zresztą pewnie każdy to wie, że lepiej oglądnąć obraz w muzeum niż na ekranie – podobnie z fotografią.
Własne studio pozwala mi na pewną swobodę i realizacja tego typu zdjęć jest dla mnie ogromną przyjemnością.

Zawodowo pracuję, jak już wcześnie wspomniałem, jako grafik DTPowiec w Wydawnictwie Ruthenus w Krośnie. Daje mi to pewną przewagę nad innymi fotografującymi, mianowicie wiem jakie są potrzeby rynku wydawniczego. Robiąc zdjęcia już od początku wiem jak one powinny zrealizowane by odpowiadały potrzebom publikacji. Wspomnę tu jeszcze o jednej mojej pasji wędkarstwo – również temu hobby poświęcam sporo czasu.

Mam nadzieję, że w przyszłości uda mi się znaleźć więcej czasu na fotografię. Choćby na zaniedbywany prze zemnie krajobraz, a może kiedyś zmierzę się z fotografią przyrodniczą. To wszystko przede mną. Mógłbym pewnie jeszcze sporo napisać jednak mam świadomość, że i tak nikt albo niewiele osób to przeczyta.

Na koniec dodam, że mieszkam w Szczepańcowej koło Krosna ale zdjęcia robię praktycznie wszędzie. Do tej pory miałem okazję rozbić zdjęcia ślubne w takich miejscowościach jak: Krosno, Jasło, Brzozów, Gorlice, Sanok, Rzeszów, Warszawa, Wrocław,Tarnów, Kraków,  Przemyśl, Kielce i wielu innych.

Na tym kończę moją historię, a jeżeli masz jakieś pytania chętnie na nie odpowiem.

Fot. © Ariusz Nawrocki